Jestem zdrowa czy mobbingowana?

Karolina Sikorska        11 lutego 2017        Komentarze (1)

Drogi Czytelniku, dzisiaj trochę o rozstroju zdrowia.

Pani Agnieszka pilnie potrzebowała umówić się na spotkanie ze mną: „Pilnie proszę, bo jestem mobbingowana i już nie mam siły”. Terminy są dość odległe, acz skoro taka błagalna prośba, Pani sekretarka umawia na najwcześniejszy termin (możesz sam sprawdzić). Pani Ania poproszona zostaje o zabranie ze sobą wszystkich dokumentów oraz dokumentacji medycznej.

  • Ale po co dokumentacja medyczna? – padło pytanie.

No właśnie, po co?

O mobbingu mówimy wówczas, gdy pracownik doznaje działań lub zachowań ze strony mobbera, o których mówi definicja mobbingu. Pisałam o tym, w jednym z pierwszych postów – Mobbing w miejscu pracy. Postępowanie prowadzone jest dwuetapowo. Najpierw oceniam, czy fakty (nie Twoje oceny, opinie i sugestie), o których mi opowiadasz spełniają definicyjne przesłanki mobbingu. Pytam Cię na czym polegało nękanie, którego doświadczałeś, na czym polegało zastraszanie i tak dalej. Kolejno chcę wiedzieć, czy doszło u Ciebie do obniżenia przydatności zawodowej i co to dokładnie dla Ciebie znaczy. Jest to jedyny element subiektywny w całej definicji tego zjawiska. To Ty wiesz, jak się czułeś, gdy miałeś iść do pracy, dlaczego uważałaś, że nie masz siły.

Kiedy już potwierdzimy, że Twoje doznania mogą być mobbingiem, rozmawiamy o skutkach, jakich doświadczyłeś. Skutkiem mobbingu może być właśnie rozstrój zdrowia. Nie tylko fizycznego, kiedy na myśl o wydarzeniach w pracy doświadczasz bólów brzucha, mięśni, masz podwyższone ciśnienie, kołacze Tobie serce czy nie możesz spać. To również te objawy psychiczne, kiedy nie masz siły wstać z łóżka i możesz godzinami wpatrywać się w sufit. Mobbing uderza nie tylko w zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Jeśli taki Twój stan trwa dłużej nić 7 dni, konieczna jest wizyta lekarska.

Gdy objawy chorobowe trwają dłużej niż 7 dni to doszło do rozregulowania organizmu i wystąpił rozstrój zdrowia. Przez to pojęcie doktryna prawnicza rozumie najczęściej zakłócenie funkcjonowania organizmu lub poszczególnych organów bez ich widocznego uszkodzenia. Może nim być depresja, nerwica czy niezidentyfikowane biegunki. Musi on jednak zostać potwierdzony medycznie. Nie wystarczy, że będziesz się źle czuł w pracy, czy odczuwała żal, smutek i przygnębienie. Jak słusznie bowiem stwierdził Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 29 listopada 2000 r. (I ACa 882/2000), warunkiem przyznania pracownikowi zadośćuczynienia jest rozstrój zdrowia kwalifikowany w kategoriach medycznych. To, że pracownik odczuwa negatywne emocje, np. żal, przygnębienie czy smutek, może nie wystarczyć.

Powyższe stwierdzone zostało również przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 maja 2009 r., sygn. akt: III PK 2/09, w którym doprecyzowane zostało, iż „(…) prawo do zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę służy pracownikowi od pracodawcy pod warunkiem doznania rozstroju zdrowia kwalifikowanego w kategoriach medycznych. Nie jest w tym przypadku wystarczające wykazanie następstw w sferze psychicznej poszkodowanego, takich jak uczucie smutku, przygnębienia, żalu i innych negatywnych emocji, czy też (…) naruszenia dobra osobistego. Dlatego roszczenie ofiary mobbingu o zadośćuczynienie krzywdzie (…) aktualizuje się wyłącznie w sytuacji, gdy zostanie udowodniony skutek w postaci rozstroju zdrowia”.

Dokumentacja medyczna w sprawie o roszczenia związane z mobbingiem jest bardzo silnym dowodem. Może być zarówno od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, jak i lekarzy specjalistów. Zwracaj jednak uwagę co lekarz do niej wpisuje. Sugeruj lekarzowi, by pojawiły się tam zwroty, że ten stan zdrowia ma związek z pracą, pilnuj by lekarz dokładnie opisał, co mu opowiadasz. Ma to znaczenie na sali sądowej.

Mobbing nie jest chorobą, ale jego skutki tak. Dlatego doznając go, może się zdarzyć, że z osoby zdrowej staniesz się mobbingowaną.

W kolejnym wpisie rozmowa z psychologiem wspierającym w powrocie do zdrowia ofiary mobbingu. Zapraszam serdecznie.

Gdzie występuje mobbing ?

Karolina Sikorska        26 lipca 2016        Komentarze (1)

Zastanawiam się, czy jest jakieś miejsce, gdzie nie ma mobbingu, czy dyskryminacji? W dzisiejszych mediach (internetowych) fale oburzenia wywołał wyrok w sprawie pracownika drukarni, który odmówił wykonania zlecenia dla Fundacji zajmującej się pomocą środowiskom homoseksualnym. Nawet środowisko prawnicze zostało podzielone, a mnie zalała fala hejtu.

Rok temu głośno było o mobbingu w Ministerstwach i prasa rozpisywała się na temat tego, w którym z nich jest najwięcej wytoczonych spraw o mobbing. I tak, według Wirtualnej Polski , w Ministerstwie Spraw Zagranicznych jest 38 toczących się spraw przy 1549 zatrudnionych, 83 sprawy wniesione przez pracowników przeciwko pracodawcy od 2007 roku. W Ministerstwie Zdrowia – 11 spraw przy 662 zatrudnionych, 19 spraw wniesionych od 2007. W Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP) odpowiednio 10 spraw, 550 zatrudnionych, 31 spraw od 2007. Niekoniecznie wniesione sprawy muszą dotyczyć złej atmosfery pracy. Wystarczy np. konieczność redukcji etatów, jak w MSP, gdzie w ciągu pięciu ostatnich lat ich liczbę zredukowano o jedną trzecią – i już liczba spraw wzrasta. Najspokojniej jest w Ministerstwie Kultury, a w Ministerstwie Rolnictwa, mimo skarg nie było żadnej sprawy w sądzie-skutecznie działają procedury antymobbingowe.

Sama doświadczyłam mobbingu pracując w kancelarii adwokackiej – brrr, nie wspominam tego okresu miło, a potem długo mi towarzyszyło poczucie beznadziejności.

Naukowcy i specjaliści zajmujący się mobbingiem mówią, że nie ma takiego miejsca, gdzie mobbing nie wystąpi.

Mobbing bowiem rozwija się wszędzie tam, gdzie zaburzona jest komunikacja między personelem, gdzie nie ma czytelnych reguł zarządzania personelem, brakuje czasu na efektywne wykonywanie pracy, a wszechobecny stres jest jedynym motywatorem dla pracowników.

Monika Urbańska, na swoim blogu podaje, że mobbing jest efektem niekompetencji i błędów w zarządzaniu, stwarzających dehumanizację (pozbawienie człowieka podmiotowości, tożsamości, możliwości rozwoju, traktowanie go w sposób instrumentalny) stosunków międzyludzkich.

Z mojego doświadczenia wynika niestety, że mobbing występuje wszędzie tam, gdzie nie szanuje się drugiego człowieka. Takie sytuacje zdarzają się najczęściej w publicznych instytucjach, takich jak urzędy, szkoły, uczelnie wyższe, jak i placówki służby zdrowia. Kiedy pojawia się w nich niezdrowa rywalizacja, ciągłe przekształcenia organizacyjne i reorganizacje pojawiają się idealne warunki do wystąpienia mobbingu. Jest on wówczas narzędziem do pozbycia się pracownika bez konieczności rozwiązywania z nim stosunku pracy.

Zakład pracy wolny od mobbingu to ten pełen szacunku, empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka, gdzie zarządzanie przez wartości staje się podstawą funkcjonowania całego zespołu.

O mobbingu w Ministerstwach możecie przeczytać w Gazecie Prawnej, w Forsal.pl  oraz w Kulisach24.

 

Mobbing w Ministerstwie Transportu, czyli co jest mobbingiem?

Karolina Sikorska        25 lipca 2016        Komentarze (0)

W Gazecie „Polityka” nr 30, przeczytałam artykuł o rzekomym mobbingu w Ministerstwie Transportu. Zdaniem Macieja Laska, szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, „to, co robi kierownictwo resortu, ma charakter długotrwałego szykanowania połączonego z utrudnianiem pracy”.

Artykuł ma formę rozmowy  Grzegorza Rzeczkowskiego z Maciejem Laskiem, w którym M.Lasek (zajmował się analizą katastrofy samolotu pod Smoleńskiem) opowiada o tym, co przeżywa po zmianie władzy. Nazwał to wprost stosowaniem wobec niego mobbingu i utrudnianiem pracy Komisji.

Opisywany przez M. Laska mobbing polega m. in. na „podejmowaniu działań mających na celu zmuszenie go do rezygnacji z funkcji szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W efekcie odebrano mu upoważnienia do wydawania pieniędzy na badania oraz reprezentowania ministra przy zawieraniu umów. Do tej pory każdy szef PKBWL miał takie pełnomocnictwa. Decyzja ta została mu przekazana na żółtej karteczce doklejonej do innego dokumentu, bez podpisu i spowodowała opóźnienie zamówienia ekspertyz. Kolejną okolicznością mobbingu, według M. Laska, był brak podpisywanych delegacji na jego wyjazdy służbowe – również bez uzasadnienia czy brak zgody na wyjazdy szkoleniowe. M. Laskowi odebrano po raz pierwszy w 14-letniej historii działania PKBWL, prawo do samodzielnego publikowania wyników prac na stronie internetowej ministerstwa oraz przekazywania tych danych na zewnątrz”.

Tak się jednak zastanawiam, czy to aby na pewno jest mobbing?

Jak sprecyzowało to pojęcie orzecznictwo sądowe: Przepis art. 94[3] § 2 KP odnosi się do uzewnętrznionych aktów (zachowań), które muszą obiektywnie zaistnieć, aby powiązane z subiektywnymi odczuciami pracownika złożyły się na zjawisko mobbingu. Samo poczucie pracownika, że podejmowane wobec niego działania i zachowania mają charakter mobbingu, nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia, że rzeczywiście on występuje. Ocena, czy nastąpiło nękanie i zastraszanie pracownika, czy działania te miały na celu i mogły lub doprowadziły do zaniżonej oceny jego przydatności zawodowej, do jego poniżenia, ośmieszenia, izolacji bądź wyeliminowania z zespołu współpracowników, opierać się musi zatem na obiektywnych kryteriach. Kryteria te zaś wynikają z rozsądnego postrzegania rzeczywistości, prowadzącego do właściwej oceny intencji drugiej osoby w określonych relacjach społecznych. Jeśli zatem pracownik postrzega określone zachowania jako mobbing, to zaakceptowanie jego stanowiska uzależnione jest od obiektywnej oceny tych przejawów zachowania w kontekście ujawnionych okoliczności faktycznych (wyrok SN z dnia 11.02.2014, I PK 165/13).

Mobbing polega na wrogim i nieetycznym zachowaniu, które jest kierowane w sposób systematyczny przez jedną lub więcej osób, głównie przeciwko jednej osobie, która na skutek mobbingu staje się bezradna i bezbronna, pozostając w tej pozycji poprzez działania mobbingowe o charakterze ciągłym. Zachowania mobbera muszą być więc naganne, niemające usprawiedliwienia w normach moralnych, czy zasadach współżycia społecznego, a taki charakter mogą mieć również niebędące bezprawnymi w rozumieniu innych przepisów zachowania polegające na realizacji uprawnień względem podwładnych czy współpracowników, np. przez zastosowanie kary porządkowej, czy wydawanie poleceń (wyrok SA w Białymstoku z dnia 30.06.2015 r., III APa 6/15).

Nie można mówić o mobbingu w przypadku krytycznej jej oceny, jeżeli przełożony nie ma na celu poniżenia pracownika, a jedynie zapewnienie realizacji planu, czy prawidłowej organizacji pracy. Pojęcie mobbingu nie obejmuje zachowań pracodawcy dozwolonych prawem. W konsekwencji pracodawca ma prawo korzystać z uprawnień, jakie wynikają z umownego podporządkowania, w szczególności z prawa stosowania kontroli i nadzoru nad wykonywaniem pracy przez pracowników. Pracodawca w zakresie swoich dyrektywnych uprawnień powinien jednak powstrzymać się od zachowań, które mogą naruszać godność pracowniczą (wyrok SA w Gdańsku z dnia 25.11.2014 r. III APa 30/14).

Jak widać z przywołanych orzeczeń sądowych nie każde niepożądane zachowanie przełożonego jest mobbingiem. Dopiero zrozumienie specyfiki zjawiska mobbingu pozwoli wygrać sprawę i faktycznie określić, jakiego zjawiska możesz doświadczać.

13718517_1446417758716990_6885202743312289035_n

Mobbing na „biskupa”. Fazy mobbingu

Karolina Sikorska        22 lipca 2016        Komentarze (0)

Na wieczorne spotkanie rodzinne założyłam dzisiaj sukienkę w kolorze fuksji, bądź tzw. biskupim i przypomniała mi się sprawa pana Pawła.

„Czy przyszedł już nasz biskup?”,

„Kto widział dzisiaj biskupa?”,

O przyszedł…, a myślałam, że Go nie ma…

Od takich pytań i wrzasków zaczynał się każdy dzień w jednej ze spółek. „Biskupem” nazywany był jeden z pracowników, który pod wpływem stresu dostawał purpurowych plam i cierpiał na łysienie plackowate na środku głowy. Początkowo było to zabawne, do tego „dobrze” identyfikowało osobę. Z czasem jednak stało się przedmiotem drwin, a po pewnym czasie prawie nikt nie pamiętał, jak faktycznie pracownik miał na imię.  Do tego doszły nocne godziny pracy, bo przecież tylko ten właśnie pracownik miał wykonać owe zadania. Spółka pracowała w godzinach od 5-16, tylko doba pana Pawła dziwnie się wydłużała. Pan Paweł był ośmieszany publicznie, w obecności klientów, straszony wyciągnięciem nieuzasadnionych konsekwencji prawnych, czy zwolnieniem z pracy. Pracownicy-koledzy i koleżanki z pracy odczuwali współczucie dla codziennych przytyków kierowanych w stronę pana Pawła, jednak nikt nie chciał się zaangażować w faktyczną pomoc.

Mobbing zaczyna się niewinnie, od żartu, od drobnej uwagi, nierozwiązanego konfliktu. Niezatrzymany w odpowiednim momencie jest się jak tornado i nikt nie wie, gdzie się zaczął, a koniec jest zawsze taki sam – wyizolowanie pracownika z zespołu współpracowników.

Mobbing zawsze przebiega w ten sam sposób, ma kilka faz (najczęściej cztery) lecz nie zawsze muszą wystąpić wszystkie. Zależy to od intensywności działań i zachowań mobbera, jak i wytrzymałości ofiary:

  1. Faza przygotowawcza, będąca skutkiem jakiejś sytuacji (ciężko czasem określić jakiej), kiedy działania i zachowania mobbera zmierzają do osłabienia ofiary mobbingu, obniżenia jej samooceny, poddawania ciągłemu stresowi, przekazywaniu sprzecznych komunikatów. Ofiara przemocy (bowiem mobbing jest przemocą) jest coraz bardziej zdezorientowana, wyalienowana, nie jest w stanie dokonać racjonalnej oceny sytuacji. Osoba mobbingowana pracuje w ciągłym napięciu, strachu, a próby wyjaśnienia sytuacji nie przynoszą skutku.
  2. Faza stresu i walki. Na tym etapie ofierze towarzyszy systematyczny stres i zaczyna odczuwać obawy przed pójściem do pracy. Dochodzi do odczuwania pierwszych symptomów chorobowych – bóle głowy, mięśni, zaburzenia koncentracji, skoki ciśnienia, bezsenność. Konieczne stają się wizyty lekarskie. Zawodowo ofiara podejmuje walkę, oczekuje wyjaśnienia sytuacji i uzyskania odpowiedzi na pytanie, dlaczego ją to spotyka. Jednak jej działania natrafiają na opór, bowiem mobber nie chce wyjaśnienia tej sytuacji. Ofiara słabnie.
  3. Faza „kozła ofiarnego”. Słaba ofiara staje się idealnym obiektem do agresji mobbera nad słabnącą ofiarą. Ofiara popełnia coraz więcej błędów, przez co staje się obiektem drwin i komentarzy ze strony innych pracowników. Czym potwierdza opinie na swój temat, jako niekompetentnym i konfliktowym pracowniku. Wszystkie jego niedociągnięcia są głośno komentowane i zmierzają do sprowokowania ataków na taką osobę. Jednocześnie dochodzi do izolacji ofiary z grona – pojawiają się tak często komentowane i niezrozumiałe „zakazy kontaktów czy rozmów”. Wobec ofiary formułuje się nieustannie oskarżenia, obsypuje się ją pretensjami, a to wszystko w celu psychicznego pokonania ofiary. Otoczenie odmawia ofierze jakiegokolwiek wsparcia.
  4. Załamanie się ofiary mobbingu. Osoba mobbowana w fazie tej najczęściej już wyczerpała wszystkie środki i metody, jakie miały jej pomóc w rozwiązaniu sytuacji w jakiej się znalazła. Wszystkie zawiodły. Ofiara zostaje sama i ma trudności w nawiązaniu relacji interpersonalnych. W domu mają już dosyć opowiadania o pracy i o tym, jak to szef znowu nawrzeszczał, że po raz tysięczny zwrócił uwagę, czy co osiem minut zapytał co pracownik robi. Pracownik w tej fazie poddany jest jawnym atakom agresji i prześladowaniom o zróżnicowanej formie i dużym natężeniu, nie jest w stanie dobrze wykonywać swoich obowiązków służbowych. W efekcie ofiara coraz częściej zaczyna korzystać ze zwolnień lekarskich, czym doprowadza do izolacji siebie i w efekcie wyizolowania z zespołu współpracowników. Dochodzi do fizycznej, psychicznej i społecznej degradacji ofiary.

Sprawa pana Pawła zakończyła się w sądzie. Wraz z kilkoma kolegami zdecydował się na wszczęcie postępowania, jednak w drodze „współpracy ” pozostałych pracowników z panią kierownik (jeden dostał awans, drugi podwyżkę, trzeci zagrożenie zwolnieniem z pracy, kolejny został zwolniony, etc.) pan Paweł został sam. Zawiadomiony zarząd spółki przeprowadził wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, które potwierdziło wszystkie zarzuty, jakie pan Paweł zawarł w swoim pozwie.

Spółka rozwiązała umowę z mobberem, a w sądzie udało się zawrzeć satysfakcjonującą ugodę. 

kolor biskupi/fuksja: 

500_500_productGfx_d369defde90e1ea5c7d1d19004798ec7

Emocje na sali sądowej

Karolina Sikorska        15 lipca 2016        Komentarze (0)

Prowadziłam dzisiaj sprawę pani Katarzyny o zadośćuczynienie z tytułu rozstroju zdrowia wywołanego mobbingiem. Pozwany pierwotnie chciał mediacji, ale nagle uznał, że nie … ból pani Kasi był nie do opisania.

Sąd przystąpił do słuchania informacyjnego strony. Wobec nastawienia na mediację i w związku z doznanym „szokiem” ciężko było zebrać myśli, wypowiedzieć się, jak oczekiwał tego Sąd. Skład trzyosobowy, czujny i gotowy na atak, bo a nuż pani Katarzyna opowiada „bajki”. Jaki mobbing?

Sąd wypytywał o poszczególne okoliczności, pytał o fakty, nie emocje. Te dla sądu nie mają znaczenia. Czy były to Pani subiektywne odczucia, czy obiektywnie mobber – swoim działaniem bądź zachowaniem doprowadził do tego, że czuła się Pani poniżona, ośmieszona i zastraszona. Jak długo, jak często, jak intensywnie? To najczęstsze pytania.

Nagle pani Kasia zaczyna płakać… , bo przecież jak „po trzydziestu latach pracy mogła zostać potraktowana jak śmieć”. Dla Sądu to problem… to Sąd faktów, gdzie liczą się tylko okoliczności i dowody na ich poparcie.

Sąd zakończył na dzisiaj rozprawę, odroczył termin na za pół roku. Zostawił panią Kasię z jej bólem, smutkiem i rozgoryczeniem. Z nimi musi poradzić sobie sama poza salą sądową.

Sprawy o mobbing to nie tylko suche fakty, ale i właśnie emocje. Przecież wiele z okoliczności, których doświadczasz odbywa się w czterech ścianach, a wypowiadane słowa i gesty łamią Twoje poczucie godności. Nie ma siły, by do głosu nie doszły emocje.

Dlatego dobrze, by w sądzie był z Tobą Ktoś, kto zna ową tematykę. A do sprawy Pani Kasi jeszcze wrócimy.