Zespół stresu pourazowego w mobbingu

Karolina Sikorska        27 września 2020        Komentarze (1)

Kiedy psychologowie, bądź psychiatrzy badają ofiary mobbingu weryfikują, czy wystąpił u nich Zespół Stresu Pourazowego (PTSD).

Co ciekawe, orzecznicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie uznają tego Zespołu jako podstawy do zwolnienia lekarskiego, czy jako uzasadniającego orzeczenie renty. Ale to zupełnie inna historia.

Co to jest Zespół Stresu Pourazowego?

Schorzenie, opisywane przez psychiatrów jako postraumatyczne stany lękowe (PTSD -post traumatic stress disorder) występujące u osób pokrzywdzonych mobbingiem, porównywane jest przez specjalistów do stanu, jaki opisywano u osób, które przeszły doświadczenie obozu koncentracyjnego.

Samo określenie PTSD jest nowym pojęciem, wprowadzonym do oficjalnego słownictwa profesjonalnego. Stało się tak w 1980 roku za sprawą Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Dotyczy ofiar przestępstw, przemocy domowej, wypadków i klęsk żywiołowych oraz wojny.

Jeszcze do niedawna do PTSD nie kwalifikowano ofiar terroru w pracy. Obecnie, za sprawą wytwarzania się takich samych objawów ofiar przemocy w pracy, jak i innych przeżyć traumatycznych, osoby te zaliczane są do pacjentów objawowych. Przy czym nie ma znaczenia posiadane przez nich wykształcenie czy status ekonomiczny.

Kryteria wystąpienia Zespołu Stresu Pourazowego:

  • wydarzenie traumatycznego/urazowego
  • powracające ślady doświadczeń urazowych w postaci snów, uporczywych wspomnień i niepokoju w sytuacji przypominających faktyczne zdarzenia urazowe;
  • specyficzny paraliż psychiczny, reakcja unikania, którym towarzyszy spadek zainteresowania otaczającym światem i ludźmi;
  • objawy fizjologicznego hiperpobudzenia przejawiającego się w zaburzeniach snu, rozdrażnieniu, wybuchach wściekłości;
  • występowanie powyższych objawów co najmniej przez miesiąc.

Objawy PTSD

Objawy Zespołu Stresu Pourazowego mogą występować w postaci ostrej lub w formie odległej od wydarzenia traumatycznego.

Ostre objawy pojawiają się natychmiast po wystąpieniu wydarzenia traumatycznego lub w ciągu 6 miesięcy od jego wystąpienia.

Objawy odległe pojawiają się w czasie późniejszym niż 6 miesięcy, a nawet po wielu latach, np. 20 czy 40 lat po traumie.

Trauma

Charakterystycznym elementem Zespołu Stresu Pourazowego jest trauma. Oznacza zawsze ZRANIENIE. Często jest nienazwane, nieuświadomione. Analizując różne przypadki można stwierdzić, że objawy, czy lęki, które posiada osoba doznająca niepożądanych zachowań pochodzą od dawnej traumy.

Mogą się pojawiać jako negatywne przekonania na temat świata, siebie, utratę woli życia, czy zaburzenie poczucia bezpieczeństwa.

Może objawiać się również na poziomie fizycznym konkretnymi objawami, np. wysypką, chorobami autoimmunologicznymi.

Stres przewlekły

Nierozwiązany problem, czy nierozładowany stres – po wstępnym okresie występowania tzw. objawów alarmowych – może powodować wystąpienie drugiej fazy, w której dochodzi do dezorganizacji psychiki. Osoby doznające przewlekłego stresu tracą zainteresowanie otoczeniem, szukają odosobnienia, występują objawy depresji lub apatii.

Dochodzą również objawy somatyczne, takie jak biegunki, zawroty głowy, bóle serca, bóle żołądka.

Następstwa występują również w sferze codziennego funkcjonowania – dochodzi do dezorganizacji i chaosu.

Zespół Stresu Pourazowego utrudnia codzienne i racjonalne funkcjonowanie osoby doznającej mobbingu. Dlatego też niezwykle ważne jest szybkie podjęcie mądrej terapii. Nastawiona powinna być nie tylko na brak winy osoby doznającej mobbingu ale i na wypracowanie mechanizmów obronnych.

Dlatego też w naszej Kancelarii, wszystkie osoby, które doświadczyły działań lub zachowań niepożądanych mogą skorzystać z pomocy profesjonalnego psychotraumatologa. Zapraszamy 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 502 878 305e-mail: kancelariabatna@wp.pl

Czy pracownik może krytykować pracodawcę?

Karolina Sikorska        21 września 2020        Komentarze (0)

Ostatnio trochę zwolniłam 🙂 jeśli śledzisz mojego Facebooka to pewno wiesz, że doszła mi życiowo jeszcze jedna rola 🙂 bardzo ważna 🙂 rola Mamy 🙂 

Więc mój wolny czas praktycznie przestał istnieć 🙁

Jednocześnie docierają do mnie informacje i sytuacje, z których wynika, że pracownik nie może wypowiedzieć negatywnego stanowiska wobec pracodawcy.

Pan Andrzej, kiedy skrytykował organizację pracy obowiązującą u pracodawcy w kolejnych dniach otrzymał wypowiedzenie dyscyplinarne.

Z kolei Pani Anna, jak podzieliła się swoimi trudnościami w pracy tak naraziła się pracodawcy, że doręczono jej pocztą wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych pracodawcy. Mimo, że faktycznie do niczego takiego nie doszło.

Więc jak jest z tą krytyką? Czy mam prawo powiedzieć, że nie akceptuję pewnego rodzaju sytuacji? Że nie zgadzam się na przykład z ułożonym grafikiem, czy zaplanowanymi warunkami pracy?

Krytyka pracodawcy

Orzecznictwo Sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego wyraźnie wskazuje, iż nie tylko pracodawca ma prawo do krytyki pracownika. Działa to też w drugą stronę. Pracownik również może wypowiadać się negatywnie na temat działań podejmowanych przez pracodawcę. Jednak podkreśla się, by pracownik robił to w sposób należyty. Prawo do krytyki pracodawcy wynika z konstytucyjnie gwarantowanej wolności wypowiedzi, której pracodawca nie może wyłączyć lub ograniczyć w drodze umowy.

Na pewno krytyka nie powinna zawierać elementów ocennych i spersonalizowanych. Pracownik może otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w sprawach dotyczących organizacji pracy (orzeczenie SN z 7 września 2000 r., I PKN 11/00, OSNAPiUS Nr 6/2002, poz. 139).

Pracownik krytykując pracodawcę musi również pamiętać, że krytyka ta musi być prowadzona w odpowiedniej formie. Nie może być zatem obraźliwa, bezpodstawna, nie powinna również opierać się na deprecjonowaniu osiągnięć zawodowych innych pracowników, czy wręcz używaniu niecenzuralnych słów.

Dozwolona krytyka?

Krytyka, aby była uznana za dozwoloną musi zawierać się w granicach prawa, co oznacza, iż powinna być rzeczowa i konkretna i prowadzona we właściwej formie – w zgodzie z zasadami współżycia społecznego.

Krytyka będzie dozwolona, jeżeli wypowiedź pracownika jest odpowiednia i wyrażona we właściwym miejscu i czasie. Wyrażana w obecności innych pracowników w obraźliwych słowach dezaprobata dla decyzji przełożonego niewątpliwie stanowi przekroczenie granic dozwolonej krytyki i usprawiedliwia utratę zaufania do pracownika, uzasadniając jednocześnie wypowiedzenie umowy o pracę (wyrok SN z 23 września 2004 r., I PK 487/03, „Prawo Pracy”, 2005/5). Nie chcąc narazić się na negatywne konsekwencje swojego zachowania, pracownik winien odnosić się nie tylko do ważnego interesu publicznego, ale swoją krytykę opierać na obiektywnej ocenie sytuacji i wyrazić ją w odpowiedniej formie i w sposób kulturalny. Dopuszczalne będzie zatem wyrażenie niezadowolenia ze złej organizacji pracy czy podziału zadań, jeżeli zastrzeżenia w ww. zakresie zgłaszane są w sposób przyjęty w zakładzie pracy, chociażby w trakcie cotygodniowych zebrań zespołu. Natomiast ostentacyjne podważanie decyzji przełożonego i to przy użyciu słów obraźliwych, nieoparte na argumentach merytorycznych, wykracza poza granice dozwolonej krytyki. Nie należy też zapominać, że obowiązek przestrzegania zasad współżycia społecznego w zakładzie pracy należy do podstawowych obowiązków pracowniczych (art. 100 § 1 pkt 6 k.p.).

Przekroczenie prawa do krytyki

Przekroczeniem granic dozwolonej krytyki będzie odmowa wykonania przez pracownika polecenia służbowego. Nawet wówczas, gdy pracownik nie będzie się z nim zgadzał. Trzeba jednak pamiętać o prawie pracownika do odmowy wykonania polecenia służbowego, gdy narusza ono przepisy prawa, jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Także wówczas, gdy wydane polecenie służbowe zagraża życiu lub zdrowiu pracownika. Tylko wówczas pracownik ma prawo odmówić wykonania polecenia. Inaczej pracownik narusza swoje obowiązki pracownicze.

Do najcięższych naruszeń prawa do krytyki dochodzi wówczas, gdy pracownik zniesławia pracodawcę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć go w opinii publicznej czy naruszyć jego dobre imię, czy też narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, chyba że zarzut uczyniony publicznie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu albo zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.

Niedozwolona będzie również krytyka, której towarzyszy rozpowszechnianie nieprawdziwych bądź wprowadzających w błąd informacji o pracodawcy, jego działalności lub personelu, czy także dotyczącej ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. Będzie wówczas zaprzeczeniem obowiązku pracownika dbałości o dobro zakładu pracy.

Zniewaga a krytyka

Pracownik dopuści się niedozwolonej krytyki nie tylko wtedy, gdy pomawia pracodawcę, ale również, gdy znieważa pracodawcę w jego obecności albo choćby pod jego nieobecność, ale w zamiarze, aby zniewaga do niego dotarła. Wypełnia tym znamiona przestępstwa z art. 216 K.k. Zniewaga polega na używaniu słów obelżywych, wykonywaniu lekceważących gestów czy pisaniu obraźliwych komentarzy. 

Swoim działaniem czy zachowaniem pracownik może naruszać podstawowe obowiązki pracownicze, takie jak przestrzeganie zasad współżycia społecznego w miejscu pracy czy dobra osobiste pracodawcy bądź jego przedstawiciela.

Intencja a krytyka 

Dla spełnienia wymogu oceny, czy krytyka jest dozwolona czy nie, istotna jest intencja pracownika, z jaką ją wypowiada. Nie każdy bowiem interes, na który powołuje się pracownik będzie uzasadniać krytykę i zasługiwać na ochronę, nawet jeżeli pracownik jest przekonany o swojej racji.

Dozwolona będzie taka krytyka pracodawcy, która jest podjęta przez pracownika w uzasadnionym interesie zbiorowym, a nawet indywidualnym zasługującym na poparcie, np. w celu ochrony jego interesów ekonomicznych, socjalnych, bytowych czy zawodowych pracownika.

Dopuszczalna obrona interesów pracownika opiera się bowiem na założeniu, iż nastąpiło wyważenie interesów pracownika i pracodawcy, zaś w jego wyniku interes pracownika przeważył.

Prawo do krytyki a obowiązki pracownicze – ograniczenia 

W związku z krytyką nie należy zapominać, że pewne ograniczenia prawa do krytyki pracodawcy ustanawiają przepisy prawa pracy.

Zgodnie z art. 100 § 2 pkt 4 i 6 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 1666) – dalej k.p. – pracownik jest obowiązany w szczególności dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, oraz przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.

Pracownik ma prawo do konstruktywnej krytyki poczynań pracodawcy oraz stosunków panujących w zakładzie, ale nie może to wpływać na wypełnianie przez niego obowiązków pracowniczych i budować stanu konfliktu zarówno z pracodawcą, jak i ze współpracownikami.

Krytyka pracodawcy w orzecznictwie sądowym

Wielokrotnie Sąd Najwyższy podkreślał prawo pracownika do konstruktywnej krytyki poczynań pracodawcy oraz stosunków panujących w zakładzie pracy, zmierzającej do poprawy działalności zakładu pracy (wyrok SN z 19 marca 2014 r., I PK 187/13, MoPr 2014/10/506). Zwracał jednak uwagę, że powinna ona być otwarta, uzasadniona i wyrażona we właściwej formie i z zachowaniem określonych granic (wyrok SN z 7 września 2000 r., I PKN 11/00, OSNAPiUS 2002/6/139). W szczególności Sąd Najwyższy nadmieniał, iż nie można zaakceptować postępowania pracownika, polegającego na odmowie wykonania poleceń pracodawcy i kreującego konflikt z pracodawcą. Takowe zachowanie należy uznać za niedopuszczalne, nawet jeśli stanowi wyraz niezadowolenia pracownika z nieprawidłowości mających miejsce w zakładzie pracy (wyrok SN z dnia 19 marca 2014 r., I PK 187/13, MoPr 2014/10/506). Co przy tym istotne, stanowcza odmowa podporządkowania się poleceniom przełożonych pozostaje w oczywistej sprzeczności z pozycją pracownika, który mając prawo (a nawet obowiązek) przedstawienia swoich krytycznych uwag w stosunku do działań przełożonych, powinien jednak dostosować się do ich legalnych poleceń dotyczących pracy (wyrok SN z 2 września 1982 r., I PR 78/82, OSP 1983/9/184).

Wynikający z art. 100 k.p. obowiązek pracownika sumiennej i starannej pracy nie może być rozumiany w ten sposób, że jego krytyczny stosunek do wydanych mu poleceń służbowych zwalnia go z powinności ich wykonywania. Ocena bowiem, czy zadanie objęte poleceniem służbowym jest w interesie pracodawcy, zależy od kierownika zakładu pracy. Odmienny pogląd prowadziłby do dezorganizacji pracy.

Orzecznictwo sądowe:

  • wyrok SN z 07.09.2000 r., sygn. akt I PKN 11/00, publ. OSNP z 2002 r., Nr 6, poz. 139,
  • wyrok SN z 14.10.1997 r., sygn. akt I PRN 136/77, LEX 14431,
  • wyrok SN z 02.09.1982 r., sygn atk I PR 78/82, publ. OSP z 1983 r., Nr 9, poz. 184,
  • wyrok SN z 17.12.1997 r., sygn. akt I PKN 433/97, publ. OSNP z 1998 r., Nr 21, poz. 626,
  • wyrok SN z 10.09.1997 r., sygn. akt I PKN 244/97, publ. OSNP z 1998 r., Nr 12, poz. 358.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 502 878 305e-mail: kancelariabatna@wp.pl

Niższe odszkodowania za dyskryminację i mobbing?

Karolina Sikorska        07 września 2020        Komentarze (0)

Taki skutek – zdaniem Sądu Najwyższego – może wywołać projekt nowelizacji kodeksu pracy w sprawie mobbingu płacowego. Solidarność chce wstrzymania prac nad nim.

 

Poselski projekt PiS, który ma ułatwić walkę z dyskryminacją płacową, może w praktyce wywołać odwrotny efekt. Przewiduje on, że osoby, które za taką samą pracę otrzymują niższe wynagrodzenie, mogłyby domagać się zadośćuczynienia z tytułu mobbingu (obecnie mogą starać się o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji lub naruszenia dóbr osobistych). Pomysł ten od początku krytykowali eksperci, ale teraz do tego grona dołączyły m.in. Sąd Najwyższy i NSZZ „Solidarność”, a wątpliwości ma też Państwowa Inspekcja Pracy. Ten pierwszy wskazał, że pracownikom trudniej będzie uzyskać zadośćuczynienie za mobbing płacowy niż odszkodowanie za nierówne traktowanie. Na dodatek po ewentualnej zmianie przepisów sądy mogą orzekać niższe odszkodowania za jakikolwiek inny rodzaj dyskryminacji, np. odmowę awansu lub zwolnienie z pracy ze względu na płeć albo mniejsze zarobki z uwagi na wiek lub wyznanie. Nie będą musiały bowiem uwzględniać rekompensaty za doznaną przez pracownika krzywdę. Z powodu tego typu wątpliwości (zaburzenia całego systemu ochrony przed dyskryminacją) Solidarność postuluje odstąpienie od dalszych prac nad nowelizacją.

Będzie trudniej?

W Sejmie odbyło się już pierwsze czytanie omawianego projektu. Zakłada on rozszerzenie definicji mobbingu. Przejawem tego ostatniego miałoby być także różnicowanie wynagrodzeń pracownika ze względu na jego płeć, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, mające na celu jego poniżenie lub ośmieszenie, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Dzięki temu osoba taka mogłaby domagać się nie tylko odszkodowania z tytułu dyskryminacji, lecz także zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, o ile nierówność płacowa spowodowała rozstrój jej zdrowia (np. wywołała depresję). Mają na tym skorzystać przede wszystkim kobiety, które – przeciętnie – są gorzej wynagradzane od mężczyzn (za taką samą pracę; w 2018 r. luka płacowa w Polsce wyniosła 19,9 proc.).

W swojej opinii do projektu SN przypomniał jednak, że już teraz rekompensata (zadośćuczynienie) za krzywdę, w tym także tę związaną z rozstrojem zdrowia, powinna być przyznawana w ramach odszkodowania za dyskryminację. I to bez względu na to, czy pracownik czuje się gorzej traktowany ze względu na płeć czy też np. wiek, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne czy jakąkolwiek inną cechę. Wynika to np. z wyroku SN z 9 maja 2019 r. (sygn. akt III PK 50/18). Jeśli więc pracownik uważa, że jest gorzej traktowany (np. mniej zarabia), to może domagać się odszkodowania za dyskryminację, a sąd powinien uwzględnić w nim zadośćuczynienie za krzywdę związaną z tą niesprawiedliwością.

– Wprowadzenie proponowanej przez posłów zmiany w sposób istotny zaburzy obecny system dochodzenia roszczeń z tytułu dyskryminacji i paradoksalnie może spowodować osłabienie ochrony pracowników – tłumaczy w swej opinii SN.

Wskazuje, że po znowelizowaniu kodeksu pracy tylko jeden rodzaj nierównego traktowania (mniejsza pensja ze względu na płeć) będzie uznawany za przejaw mobbingu i uprawni do dochodzenia zadośćuczynienia. A to może oznaczać, że taka rekompensata nie będzie już uwzględniana przy zasądzaniu odszkodowania za inny rodzaj dyskryminacji, np. w przypadku zwolnienia z pracy ze względu na wiek, niższe zarobki z powodu przynależności do związków zawodowych lub odmowę awansu z powodu orientacji seksualnej.

– Trzeba się z liczyć z takim skutkiem. Już wcześniej orzecznictwo nie było w tym względzie jednolite. Niektóre sądy uznawały, że odszkodowanie z tytułu dyskryminacji może rekompensować tylko szkody materialne, więc nie uwzględniały zadośćuczynienia za krzywdę. Po zmianie za takim poglądem będzie przemawiał dodatkowy argument – tłumaczy dr Magdalena Zwolińska, adwokat i partner w kancelarii NGL Legal.

Nowy przepis będzie bowiem wprost przewidywał zadośćuczynienie, ale tylko w stosunku do dyskryminacji płacowej ze względu na płeć.

– Nie można też pomijać systematyki kodeksu pracy. Skoro rekompensata za krzywdę jest teoretycznie możliwa zarówno w przypadku mobbingu, jak i dyskryminacji, to dlaczego przepisy wskazują taką możliwość jedynie w art. 94³, który dotyczy mobbingu? – zauważa dr Zwolińska.

Eksperci wskazują też, że nowe rozwiązania niepotrzebnie komplikują cały system dochodzenia roszczeń z tytułu nierównego traktowania lub nękania w miejscu pracy.

– Już obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają zatrudnionym egzekwowanie odpowiedniej rekompensaty z tytułu nierównego traktowania. Mam wrażenie, iż nowe rozwiązania zgłoszono nie z myślą o zwiększeniu ochrony pracowników, lecz po to, aby dać wyraz, że ustawodawca przywiązuje dużą wagę do kwestii równości ze względu na płeć – uważa Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak.

Problem z dowodem

Dodatkowo w swej opinii SN przytoczył też argumenty już wcześniej przedstawiane przez specjalistów. Trudniej jest dochodzić zadośćuczynienia za mobbing niż odszkodowania za dyskryminację. W tym drugim przypadku zatrudniony musi jedynie uprawdopodobnić nierówne traktowanie (przedstawić fakty, z których można domniemywać, że np. zarabia mniej, bo jest kobietą). To pracodawca musi udowodnić, że nie dyskryminował. W przypadku zadośćuczynienia za mobbing dowód leży po stronie zatrudnionego. Będzie musiał wykazać, że nie tylko firma płaci mu mniej ze względu na płeć, lecz także wszystkie pozostałe przesłanki mobbingu, czyli np. uporczywość i długotrwałość działania pracodawcy, chęć ośmieszenia lub poniżenia, izolacji lub wyeliminowania z zespołu współpracowników. Na dodatek konieczne będzie udowodnienie, że gorsze zarobki doprowadziły do rozstroju zdrowia zatrudnionego, co – w praktyce – byłoby bardzo trudne.

– Trzeba będzie wykazać, że działanie pracodawcy było celowe i uporczywe, a przecież różnicowanie płac to delikatny temat. Firmy starają się to obiektywnie uzasadniać, nie upowszechniają informacji w tym zakresie – wskazuje dr Zwolińska.

Zbieżna krytyka

Podobne uwagi w swoim stanowisku – zwłaszcza w zakresie ciężaru dowodu i problemów z wykazaniem mobbingu – przedstawił Wiesław Łyszczek, główny inspektor pracy (GIP). Także on zwrócił uwagę, że obecne przepisy antydyskryminacyjne umożliwiają rekompensowanie krzywdy doznanej wskutek nierównego traktowania (w tym polegającego na różnicowaniu płac ze względu na płeć).

– Uwzględniając powyższe, należy rozważyć, czy projektowana zmiana przyniesie oczekiwany efekt – wskazał w swej opinii GIP.

Z kolei NSZZ „Solidarność” postuluje wprost wstrzymanie prac nad nowelizacją. Jej zdaniem uchwalenie tych przepisów pogłębiłoby problemy z rozróżnieniem mobbingu i dyskryminacji (w szczególności problematyczne byłoby dodanie do definicji mobbingu zachowań, które stanowią dyskryminację ze względu na płeć). Związek pozytywnie ocenił jednak sam cel zmian, czyli skuteczniejsze zagwarantowanie równości płacowej.

Jak więc skutecznie rozwiązać omawiany problem? W swej opinii SN wskazuje, że wzmocnienie pozycji kobiet na rynku pracy jest jak najbardziej pożądane, ale omawiany projekt nie jest dobrym środkiem do osiągnięcia tego celu.

Można natomiast rozważyć znaczące podwyższenie kwoty minimalnego odszkodowania za ten rodzaj dyskryminacji – wskazał Sąd Najwyższy.

Obecnie rekompensata ta nie może być niższa od minimalnego wynagrodzenia za pracę (2,6 tys. zł w 2020 r.). Zdaniem SN zwielokrotnienie tej sumy w przypadku różnicowania wynagrodzeń ze względu na płeć skuteczniej odstraszałoby pracodawców od tego rodzaju naruszeń.

– To ciekawe rozwiązanie, nad którym warto dyskutować. Na pewno byłby to istotny sygnał dla pracodawców – podsumowuje mec. Orłowski.

Etap legislacyjny

Projekt po I czytaniu

autor: Łukasz Guza25.08.2020,

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 502 878 305e-mail: kancelariabatna@wp.pl

Mobbing po polsku: Występuje na masową skalę.

Karolina Sikorska        28 maja 2020        Komentarze (0)

Mobbing po polsku: Występuje na masową skalę, a mimo to praktycznie nie istnieje w statystykach i mało kto się mu przeciwstawia. Dlaczego?

Źródło oryginalne. 

Setki tysięcy pracownic oraz pracowników codziennie pada w Polsce ofiarami złośliwych uwag, prostackich żartów, seksistowskich zaczepek, wyzwisk, gróźb, pokrzykiwań, poniżania, narzucania niewykonalnych obowiązków. Mobbing to przerywanie wypowiedzi, krytyka życia osobistego, obmawianie, rozsiewanie plotek, sugerowanie zaburzeń psychicznych, parodiowanie sposobu chodzenia czy mówienia. Mobbing to przemoc psychiczna aplikowana w małych dawkach, regularne nękanie, które odbiera pracownikowi poczucie wartości i motywację do pracy.

Niekiedy staje się sposobem na zarządzanie firmą, sposobem sprawowania władzy przez pracodawcę. Działa w silnie rozbudowanej, zhierarchizowanej, rządzonej autorytarnie strukturze, w której pracownicy bezrefleksyjnie mają wykonywać polecenia przełożonego, nie musząc nawet ich rozumieć.

Ze statystyk wyłania się jednak obraz Polski jako kraju, w którym prawie nikt nie jest nękany przez pracodawcę. W ciągu trzech kwartałów 2015 r. PIP otrzymała 1198 skarg na mobbing – 81 z nich inspektorzy pracy uznali za uzasadnione. Jednocześnie w 2015 r. przed sądami rejonowymi toczyło się 559 spraw, w których zapadło 241 wyroków – roszczenie pracownika uwzględniono w całości lub w części jedynie w 28 przypadkach.

Ale z badania CBOS z 2014 r. wynika, że w ciągu pięciu lat poprzedzających ankietę szykanowanych było 17 proc. pracowników, czyli ponad 2 mln osób, a 5 proc. deklarowało, że jest nękanych systematycznie. Blisko połowa badanych wskazywała na bezzasadną krytykę, upokarzanie, podważanie autorytetu, obrażanie określeniami pejoratywnymi lub wulgarnymi, głośne obgadywanie, psychiczne znęcanie się. Okazuje się więc, że wbrew danym PIP i liczbom spraw sądowym nękanie ma miejsce na gigantyczną skalę, tylko nie jest zgłaszane instytucjom i nie prowadzi do żadnych konsekwencji.Dzieje się tak, choć stres, który jest spleciony z mobbingiem i dyskryminacją, prowadzi do bardzo negatywnych konsekwencji.

Zajmuje on pierwsze miejsce wśród schorzeń w pracy i według danych PIP stanowi przyczynę ponad połowy absencji chorobowych. Osoby mobbingowane są też częściej pacjentami szpitali. Stres osłabia, zmniejsza odporność, prowadzi do problemów ze snem, braku koncentracji, bólów głowy, kręgosłupa, żołądka. U wielu nękanych pracowników stwierdza się depresje, nerwice i załamania nerwowe. Bardzo złą kondycję psychiczną Polaków i Polek potwierdzają dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W pierwszej połowie 2016 r. Polacy wzięli aż 9,5 mln dni wolnych od pracy z powodu zaburzeń psychicznych.

Mobbing występuje więc na masową skalę i prowadzi do destrukcyjnych konsekwencji, a mimo to praktycznie nie istnieje w statystykach i mało kto się mu przeciwstawia. Dlaczego?

Polska ma w tej kwestii jedno z najgorszych ustawodawstw w Unii Europejskiej, a ponadto mobbing nie jest tematem w debacie publicznej i bardzo rzadko walka z nim jest przywoływana w kontekście kampanii na rzecz odpowiedzialnego biznesu. Dzieje się tak być może dlatego, że kategoria mobbingu pojawiła się w kodeksie pracy dopiero pod koniec 2003 r. w związku z akcesją Polski do UE. To właśnie wtedy dodano art. 94, który nakłada na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. Mówi się w nim o „uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołującym u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodującym lub mającym na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników”.Niestety, pracownik może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia pieniężnego jedynie wtedy, gdy nękanie wywołało u niego rozstrój zdrowia lub gdy na skutek mobbingu pracownik rozwiązał umowę o pracę.

Gdy pracodawca upokarza i szkaluje pracownika, ale ten pozostaje zdrowy i nie chce rzucać pracy, roszczenia przed sądem pracy pozostaną bezzasadne. Pracownicy mobbingowani często nie decydują się na rozwiązanie stosunku pracy z uwagi na warunki materialne – po prostu nie mogą pozwolić sobie na zwolnienie. Nie mają też żadnej gwarancji wygranej, więc wolą nie ryzykować. W konsekwencji pracownik zazwyczaj nawet nie może ubiegać się o odszkodowanie, a pracodawca stosujący mobbing pozostaje bezkarny. W dodatku obecny stan prawny sprawia, że pracodawca może uprzedzić działania pracownika i wypowiedzieć mu umowę o pracę, tak by pracownik nie mógł dochodzić odszkodowania.

Innymi słowy prawo pracy skazuje zdecydowaną większość pracowników na znoszenie ciągłych upokorzeń, a także na lęk przed utratą pracy za bycie mobbingowanym. Zresztą PIP nie jest władna rozpatrywać przypadki poniżania i tym bardziej nakładać mandaty – to kwestie, które mogą być rozstrzygane wyłącznie przez sądy. W obszarach związanych z mobbingiem PIP skupia się na działaniach prewencyjnych w postaci poradnictwa czy szkoleń. A pracownik pozostaje bez pomocy.Nawet w tych sytuacjach, gdy zaczyna się sprawa o mobbing w sądzie pracy, pracownik nie może liczyć na godne odszkodowanie – może liczyć co najwyżej na wyrównanie szkód. Ponadto to pracownik musi wykazać konkretną wysokość poniesionej szkody. W przypadku gdy pracownik rezygnuje z pracy w wyniku mobbingu, kodeks pracy nie daje żadnych konkretnych rekomendacji odnośnie do wysokości odszkodowania poza określeniem najniższej dopuszczalnej wartości na poziomie minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nawet wygrywając, pracownik może zatem otrzymać o wiele mniejszą kwotę niż miesięczne wynagrodzenie. Z powodu permanentnego, celowego nękania pracownika pracodawca nie musi się bać wysokiej kary. Kpiny?

Nie, to polska rzeczywistość prawna.Warto też podkreślić, że w przypadku mobbingu ciężar dowodu spoczywa w pełni na pracowniku. Musi on udowodnić, że pracodawca regularnie i celowo nęka go, upokarza, poniża. Zgodnie z wyrokami sądów mobbingiem często nie są przypadki nieuzasadnionej degradacji, obciążenia pracą, blokowania dostępu do szkoleń, wyzywania, poniżania czy podnoszenia na niego głosu. Pracodawca zgodnie z prawem może obrażać pracownika, krzyczeć na niego i szkalować go, lecz nie może tego czynić… regularnie przez kilka miesięcy.

Mobbing znacznie trudniej udowodnić niż dyskryminację w miejscu pracy. W razie nierównego traktowania to firma musi się bronić przed sądem, że nie stosuje kryteriów bezpodstawnie różnicujących zatrudnionych. Pracownik ma tylko uprawdopodobnić dyskryminujące postępowanie. Ponadto nawet jeden przypadek dyskryminacji może być przedmiotem postępowania sądu pracy – odnośnie do mobbingu musi to być seria powiązanych ze sobą zdarzeń.

Co zatem pozostaje poszkodowanym?

Przede wszystkim procesowanie się z art. 24 kodeksu cywilnego o naruszenie dóbr osobistych – pracownik może żądać zaniechania działań uderzających w jego dobre imię, publicznych przeprosin i zadośćuczynienia finansowego. Może też procesować się w oparciu o artykuły kodeksu karnego dotyczące psychicznego znęcania się, pomówień narażających na utratę zaufania czy uporczywego naruszania praw wynikających ze stosunku pracy. Wiadomo jednak, że sprawy sądowe często ciągną się latami i wymagają dużej determinacji, a niekiedy znacznych kosztów finansowych.Czasem pracownik może w większym stopniu liczyć na sukces, gdy sprawa o mobbing dotyczy firm publicznie chwalących się przestrzeganiem prawa lub instytucji, które z racji swojej działalności szczególnie powinny dbać o prawa pracownicze, jak związki zawodowe, urzędy pracy czy PIP. W takiej sytuacji może wystarczyć groźba nagłośnienia sprawy, aby pracodawca wyszedł naprzeciwko oczekiwaniom pracownika. To jednak nieliczne przypadki. W Polsce mało firm wprowadza mechanizmy antymobbingowe, praktycznie nie istnieją mediacje, a pracodawca posądzony o nękanie zazwyczaj zaostrza represje wobec pracownika, zamiast zaprzestać ich stosowania.Sytuacja pozostaje fatalna – w komisji kodyfikacyjnej, która ma przygotować nowy kodeks pracy, nadal nie ma nowych propozycji dotyczących mobbingu. W czerwcu ubiegłego roku pojawił się prezydencki projekt, który zakładał m.in. wprowadzenie możliwości dochodzenia odszkodowania z tytułu nękania także w sytuacji, gdy pracownik nie rozwiązał umowy o pracę, ale na skutek stosowanych wobec niego praktyk poniósł szkodę. Byłby to krok w dobrym kierunku, ale niestety ustawa również uzależnia możliwość rekompensaty od poniesienia przez niego wymiernej straty. Wciąż więc zwycięstwo w procesie ma się wiązać tylko z rekompensatą za spowodowanie przez osobę mobbingującą szkody. Tymczasem nie każdy przypadek stosowania mobbingu prowadzi do jasno zdefiniowanej szkody w życiu pracownika. Osoby wytrzymałe psychicznie mogą bronić się przed działaniem pracodawcy, a przecież nie oznacza to, że mobbing wobec nich powinien być tolerowany.

Ustawodawstwo antymobbingowe trzeba więc napisać właściwie od nowa, a prawodawca powinien wyjść z założenia, że poniżanie jest destrukcyjnym, wyniszczającym pracownika zachowaniem, za które powinny być wysokie, skutecznie egzekwowane kary i szybkie odszkodowania. Najwyższy czas na zmianę podejścia do tej kwestii. W firmach powinny obligatoryjnie powstawać procedury antymobbingowe i pracodawcy powinni podejmować natychmiastowe działania, gdy pojawia się oskarżenie o nękanie.

Jednocześnie każda forma mobbingu powinna być traktowana jako naruszenie praw pracowniczych. Nie może być tak, że wielokrotne upokarzanie i gnębienie pracownika pozostaje bezkarne ze względu na brak regularności działań mobbingujących. Sankcje muszą grozić już za pojedyncze ataki na pracownika, a regularne nękanie, wyzywanie, upokarzanie powinno wiązać się z groźbą bardzo wysokich kar.Sama kara nie powinna pełnić jedynie funkcji rekompensacyjnych, ale też odstraszające. Ponadto, podobnie jak w sprawach o dyskryminację, ciężar udowodnienia nie powinien w całości spoczywać na pracowniku – jego zadaniem powinno być uprawdopodobnienie występowania mobbingu, a nie szczegółowe dowodzenie, że był on wielokrotnie i regularnie krzywdzony.

Czas skończyć z fikcją, że mobbing w Polsce nie istnieje, i zacząć traktować go poważnie.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 502 878 305e-mail: kancelariabatna@wp.pl

Odpowiedzialność za mobbing

Karolina Sikorska        27 maja 2020        Komentarze (1)

Często, zwłaszcza w prowadzonych sprawach sądowych, Klienci pytają mnie kto poniesie odpowiedzialność za stosowanie mobbingu.

Co do zasady jest to pracodawca, czyli jednostka organizacyjna, która zatrudnia pracownika. Na czele pracodawcy najczęściej stoi dyrektor. Jest on kierownikiem zakładu pracy, który ma prawo zatrudniania i zwalniania pracowników.

Nad pracodawcą najczęściej jest jeszcze jakiś organ nadrzędny. Z kolei organ ten może wyciągnąć konsekwencje wobec dyrektora. 

W mojej karierze zawodowej, przy kilkunastu wygranych sprawach, do takiej sytuacji doszło jedynie raz. Organ nadrzędny nakazał pracodawcy zdegradowanie przełożonej – stosującej mobbing – do roli szeregowego pracownika. Kolejno obciążył ją kosztami sądowymi przegranej przez pracodawcę sprawy oraz potrącał jej z wynagrodzenia koszt zasądzonego zadośćuczynienia.

To była największa satysfakcja Klientki.

Na szczęście tak zdarza się coraz częściej. 

***

Ostatnio do opinii publicznej został przekazany komunikat wiceburmistrza Grodziska Mazowieckiego odpowiedzialnego za oświatę, o odwołaniu dyrektora Szkoły Podstawowej im. Fryderyka Chopina w Książenicach – Krystyny Szymańskiej.  Przyczyną odwołania dyrektora było podejrzenie stosowania przez nią mobbingu oraz podejmowanie działań zmierzających do zniszczenia relacji w zespole.

Treść oświadczenia:

Występując w imieniu organu prowadzącego Szkołę Podstawową im. F. Chopina w Książenicach wyrażam krytyczną ocenę działalności kierownictwa placówki, na czele z Panią Dyrektor.

Na negatywną ocenę składa się z jednej strony stan utrzymującego się konfliktu w relacjach międzyludzkich. Jednym z jego przejawów był konflikt z nauczycielami, których znaczna część opuściła szkołę. Było to w ciągu 2 pierwszych lat sprawowania funkcji. Ponad 40 osób, z których duża część, jako powód odejścia podawała złą atmosferę panującą w szkole i trudność w relacjach z kierownictwem placówki. Z drugiej strony jako negatywny wynik przeprowadzonej ostatnio kontroli w zakresie prowadzenia gospodarki finansowej, organizacyjnej oraz kadrowej.

Brak perspektyw na stabilizację sytuacji w szkole oraz troska o dobro uczniów i wychowanków, każe nam rozpocząć procedurę odwołania dyrektora ze stanowiska. Wobec tego w najbliższych dniach zwrócimy się w tej sprawie do Kuratorium Oświaty. W przypadku odwołania Pani Dyrektor ze stanowiska, niezwłocznie ogłosimy konkurs na dyrektora placówki.

Z poważaniem, Tomasz Krupski.

Podstawa prawa odwołania

Podstawę prawną odwołania – zwłaszcza bez zachowania okresu wypowiedzenia – stanowi art. 66 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 roku Prawo Oświatowe. Tryb ten stosuje się “w szczególnie uzasadnionych przypadkach”, po zasięgnięciu opinii kuratora oświaty. Następuje ono również w czasie roku szkolnego, bez zachowania okresu wypowiedzenia.

Sytuacja w Księżenicach

Zgodnie z relacjami prasowymi, ostatnie dni w placówce przypominały scenerię z filmu sensacyjnego. Pani dyrektor szkoły, od 8 maja przebywała na zwolnieniu lekarskim, a jej miejsce zajął, upoważniony przez nią radca prawny z Warszawy. Pracownicy szkoły, w tym jedna z wicedyrektor, nowa sekretarka wynosił dokumenty ze szkoły dotyczące uczniów, działania komisji socjalnej, faktur i zarządzeń.

W artykule „Specjalistka od zarządzania… strachem?” opisane zostały wyniki śledztwa dziennikarskiego. Wynikało z niego, iż w powyższej szkole dochodziło do działań noszących znamiona mobbingu. Nieprawidłowości w zakresie finansów placówki oraz protokół kontrolny zostały umieszczone w Biuletynie Informacji Publicznej Biura Oświaty.

Jak widać z powyższego, czasami warto o niepożądanych działaniach dyrektorów, informować prasę.

Źródło

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 502 878 305e-mail: kancelariabatna@wp.pl